Inwazja na Polskę oddziałów radzieckich wywołała w opinii angielskiej gwałtowny odruch oburzenia. Nie dlatego, żeby wiadomość stanowiła rzecz nieoczekiwaną dla społeczeństwa. Od czasu, gdy podpisano pakt niemiecko-radziecki społeczeństwo uważało, że ZSRR definitywnie przeszedł do obozu nieprzyjaciela i podejrzewało, że ów pakt zawiera tajne klauzule o rozbiorze Polski. Co więcej, ataki prasy radzieckiej przeciwko Polsce przygotowały Anglików do nieuchronnych działań wojsk radzieckich. Zabieg, polegający na zaatakowaniu w plecy kraju, który już w 3/4 został pobity, wydało się tu tak oburzający, że reakcja była na tyle ostra jakby uderzenie było nieoczekiwane. Zmusiło to rząd, dbający tak jak i nasz rząd, żeby nie umacniać związku niemiecko-rosyjskiego, do opublikowania komunikatu potępiającego inicjatywę radziecką, czyniąc to w ostrym tonie, oraz zmusiło to rząd angielski do zmiany decyzji zalecającej swemu ambasadorowi w Moskwie podjęcie kroków, które nie byłyby całkowicie zgodne z duchem komunikatu.
Rząd wszakże podjął w pewnym stopniu próbę głuszenia oburzenia społeczeństwa i były w tej dziedzinie bardzo znaczące artykuły wstępne głównych dzienników z artykułami ich korespondentów dyplomatycznych. Korespondenci, bardziej posłuszni oficjalnym dyrektywom, wykazali w swych komentarzach pewną powściągliwość, podczas gdy artykuły wstępne, zawsze bliższe społeczeństwa, napiętnowały z ogromną srogością interwencję radziecką. Na przykład wstępniak "Timesa" z 18 września. W chwili obecnej nie ulega wątpliwości, że angielska opinia publiczna chciałaby w jakiś sposób zrealizować swe odczucia w geście pozbawionym dwuznaczności, a w niektórych środowiskach rozważano nawet hipotezę wojny z Rosją.
W niektórych reakcjach można było zaobserwować oznaki pewnej satysfakcji, że ZSRR zrzucił nareszcie maskę i ukazał swe apetyty i brak skrupułów. We wcześniej cytowanym artykule wstępnym, "Times" nie waha się wyrazić zadowolenia, że w końcu zostało wyjaśnione położenie ideologiczne i demokracje stanęły naprzeciw ich prawdziwych przeciwnikáw: dyktatury hitlerowskiej i komunistycznej, jedna jest tak samo groźna jak druga. Także "Daily Telegraph" i "Manchester Guardian" rozwinęły ten temat w swych artykułach wstępnych.
Natomiast środowiska lewicowe, tak jak można było przewidzieć, znalazły się w sytuacji dość kłopotliwej. "Daily Herald" po prostu przyznał, że inicjatywa rosyjska pogrążyła socjalistów i związkowców Wielkiej Brytanii w wielkim chaosie moralnym, niemniej nie potępił w ostry sposób polityki rządu moskiewskiego, która jest nie do przyjęcia. Nie jest zresztą wykluczone, że niektóre elementy Labour Party, zwłaszcza w łonie Trade Unions, które zawsze były bardzo nieufne wobec wpływów radzieckich na klasę robotniczą i wystrzegające się wpływów z zagranicy, odczuły pewną satysfakcję widząc jak w ruinę popada prestiż ZSRR, którym wciąż mógł się cieszyć w oczach niektórych robotników angielskich. W każdym razie można przewidywać, że i tak już mocna zarysowany charakter wyspiarski socjalizmu brytyjskiego, wobec II i III Międzynarodówki, zostanie jeszcze bardziej zaakcentowany.
W tych warunkach, nie jest rzeczą zaskakującą, że najmniej ostre krytyki postawy Rosji pochodzą od przedstawicieli pewnych kręgów, gdzie racje ideologiczne mają szczególne znaczenie: Tak więc liberałowie, którzy politycznie znajdują się jednak na prawo od Labour Party, okazali się bardziej powściągliwi w ocenach ZSRR niż Labour Party. To można w każdym razie wysnuć z artykułu w "News Chronicle", w którym, jako jedynym w całej prasie, stwierdzono; iż odpowiedzialnym za przejście Rosjan do obozu nieprzyjaciela był rząd Chamberlaina, który, nie potrafiąc wyzbyć się w porę swych kons.erwatywnych przesądów, dokonał sabotażu negocjacji z ZSRR. Najlepszym wyrazem tej lewicowej inteligencji był artykuł opublikowany w "New Statesman". Artykuł ten zatytułowany Rewanż w Brześciu Litewskim, w którym od początku do końca dominują niekryte uczucia proradzieckie i antypolskie, zaczyna się od stwierdzenia, że zajęcie części Polski przez Rosję nie tylko nie powinno być tematem jakichkolwiek roszczeń, ale w rzeczywistości może przynieść korzyści całemu światu. Po czym gwałtownie atakuje "Timesa" w związku z jego artykułem wstępnym, na temat którego pisałem powyżej, który, zdaniem "New Statesman", może posłużyć tylko do umocnienia związku niemiecko-rosyjskiego, w chwili obecnej przejściowego i niepewnego. "New Statesman" konkluduje, że nie będzie ani możliwe, ani pożądane odtwarzanie Polski w jej granicach z 1920 r. i że nie chodzi o stworzenie nowego traktatu wersalskiego, lecz o plan stworzenia Stanów Zjednoczonych Europy, w których każdy lud będzie miał swą przestrzeń życiową, ale odda swą suwerenność w ręce Federacji.
Zacytowałem ten artykuł jako ciekawostkę, ponieważ reprezentuje on tylko, tak jak powtarzam, punkt widzenia niedużej grupy intelektualistów i ideologów, których obecny wpływ jest bardzo mały.
Niemniej, niektóre z opinii zawartych w "New Statesman", zwłaszcza twierdzenie, że zajęcie dużej części terytorium polskiego przez Armię Czerwoną jest zajęciem miejsca Niemcom, co jest lepsze niż podbój całego kraju przez Reich, jak również troska, aby nie wpychać ostatecznie ZSRR do obozu niemieckiego, te twierdzenia, po pierwszym odruchu oburzenia, znajdują wielu zwolenników. Ta tendencja sprecyzowała się, gdy poznano linię demarkacyjną, przyznającą tereny do okupacji przez Rosję i Niemcy. Część, która przyznała sobie Rosja zaskoczyła wszystkich i można by uznać, że Niemcy poniosły tu wielką porażkę. Fakt, że Niemcy hitlerowskie zostały w taki sposób odepchnięte od granicy rumuńskiej także wywołał niezadowolenie. Z różnych stron słyszano twierdzenia, że inicjatywa rosyjska nie była skierowana przeciwko Palsce, praktycznie wyeliminowanej z walki, ale przeciw Niemcom. Taka właśnie teza wyeksponowana została w artykule "Sunday Express" z ostatniej niedzieli przez Lloyda George'a. Artykuł był napisany w tak nieprzyjemnej formie wobec rządu polskiego, że hrabia Raczyński uznał za stosowne odpowiedzieć byłemu premierowi publicznie.
Czego by nie powiedzieć o tym incydencie, o którym dokładniej donoszę w oddzielnej depeszy, nie ulega wątpliwości, że opinia publiczna uległa ewolucji od pierwszego dnia inwazji rosyjskiej w Poisce. Nie wynika to z faktu, iż po pewnej refleksji agresja stała się mnlej godna potępienia, ale dlatego, że we wkroczeniu Rosji na europejską scenę chce się widzieć początek trudności Reichu. Posuwając się dalej w spekulacjach niektórzy zastanawiali się, czy po narzuceniu swego protektoratu mniejszościom białoruskim i ukraińskim w Polsce ZSRR nie zainteresuje się losem innych narodów słowiańskich, które są zagrożone czy podbite przez Germanów i czy nie jest to przebudzenie się panslawizmu rosyjskiego, posuwającego się do stawienia czoła na mniej lub wigcej długi okres imperializmowi niemieckiemu.
W każdym razie te opinie pobudzają prasę i lud do dania dowodu powściągliwości w ocenie faktu dokonanego przez ZSRR. Okazało się, że wobec niepewności co do prawdziwych intencji rządu moskiewskiego, nie byłoby rozsądne prżyjmowanie postawy zbyt jawnie wrogiej, która spowodowałaby powiązanie polityki niemieckiej i radzieckiej, o których wciąż nie wiadomo, czy ich drogi będą rozbieżne czy też przeciwne. Ludzie zdają sobie sprawę z ekspansjonizmu rosyjskiego i że jeżeli będzie się rozwijał, może postawić przed mocarstwami zachodnimi problemy tak trudne, jak stawia imperializm hitlerowski, ale na razie chodzi o walkę z Niemcami i wszystko co je osłabia lub przyciąga ich uwagę i siły zbrojne na wschodzie, powinno być w pewnym stopniu wspierane.
Rozmowy jakie mają miejsce w Moskwie, w chwili kiedy piszę tę depeszę, wykażą, czy wcześniejsze opinie miały oparcie w rzeczywistości czy też były fałszywą nadzieją. W każdym razie, w chwili obecnej można stwierdzić, że opinia angielska jest zdecydowana nie dać odciągnąć się od utrzymania równowagi sił w Europie Wschodniej, od zadania jakie Wielka Brytania sobie wyznaczyła oraz od obalenia za wszelką cenę dyktatury hitlerowskiej.
Powrót do wykazu chronologicznego