[Żródła do historii Polski XIX-XX w.]


1921 luty

Artykuł mjra Stefana Roweckiego, Piechota sowiecka,

napisany na podstawie doświadczeń bojowych z 1919/1920 roku

Organizacja

Cała piechota bolszewicka nosi nazwę "Strzelców".

Największą jednostką taktyczną, organizacyjną oraz kasowo-gospodarczą w piechocie jest pułk. Charakterystyczną jego cechą jest bogate wyposażenie w oddziały specjalne i środki techniczne, dzięki którym posiada on znaczną samodzielność bojową.

Poza kompanią KM, oddziałem miotaczy bomb, oddziałem konnych wywiadowców, pułk piechoty posiada: kompanię techniczną i łączności, oddział gazowy i oddział wywiadowców. Etatowo przedstawia się bojowy skład pułku następująco: 1719 bagnetów, 36 szabel, 48 KM, 6 miotaczy bomb. W rzeczywistości liczy zaś pułk strzelców 500-600, a najczęściej jeszcze mniej bagnetów, około 30 szabel i najwyżej 30 KM, chociaż bywały pułki, które miały do 1000 bagnetów. W całej organizacji piechoty przyjęty jest system trójkowy, a więc pułk posiada 3 bataliony, batalion 3 kompanie (roty), kompania 3 plutony, pluton 3 sekcje.

Ogólna charakterystyka. W piechocie bolszewickiej należy rozróżniać 4 główne odłamy, różne z pochodzenia, usposobienia i zasadniczych zapatrywań, oraz różne pod względem wartości bojowej. Stanowią one jakby oddzielne grupy, a są nimi:1) mobilizowani, 2) obcokrajowcy, 3) komuniści, 4) partyzanci.

1) Mobilizowani. Gros piechoty stanowi materiał poborowy, uzyskany drogą powszechnej, przymusowej mobilizacji. Oddziały, składające się z tych ludzi, stoją pod względem wartości bojowej i moralnej najniżej. Żołnierz ten pozbawiony jest wszelkich ideałów i walczy jedynie pod presją, zmuszany do tego straszliwym terrorem towarzyszy-komunistów. Niewyszkolony dostatecznie, gdyż w oddziałach zapasowych nie dają mu do rąk broni, w obawie, by nie rzucił się na swych dowódców i na komunistów, gnany następnie w miarę zapotrzebowania na front, chętnie rzuca broń i ucieka, a naciskany silniej w boju -rozprasza się. Do walki idzie niechętnie, lecz od poddania się częściowo wstrzymują go tendencyjnie rozsiewane wieści o okrucieństwach wojska polskiego, oraz najsroższe represje, grożące w tym wypadku jego rodzinie. O żadnej ideologii niema mowy; żołnierz zmobilizowany służy w wojsku, bo musi, ucieka, gdy tylko może!

Walki boi się, ale obawę tę przezwycięża jeszcze większy strach przed knutem czrezwyczajek. Idzie do ataku, gnany przez komisarzy i osobne oddziały komunistów lub obcokrajowców. Z natury swej jest już ospały, służbę pełni półśpiąc, łatwo ulega panice i żadnej zdecydowanej akcji naszych oddziałów nie wytrzymuje. Atakowany od frontu, chwilami broni się nawet zawzięcie. Jeśli atak jest niespodziewany, nawet gdy zajmuje silnie umocnioną pozycję, brak mu odpowiedniej sprężystości i hartu, by go mógł wytrzymać.

Do małej wartości bojowej przyczynia się również nadzwyczajna, wprost do absurdu posunięta, wrażliwość na uderzenia z flanki lub z tyłu. Niewytrwały i nie zahartowany w boju, nie posiada żołnierz zmobilizowany zupełnie wiary w swe siły, a co zatem idzie i w zwycięstwo. Atak wymaga od niego zawsze ogromnego napięcia sił, stąd też po nieudanym ataku następuje kolosalna reakcja - kompletne zniechęcenie!

Charakterystyczną jest tu panika, jaką wywołuje wówczas sama wieść o zbliżaniu się choćby najmniejszego naszego patrolu. Dalszą charakterystyczną cechą jest zupełny brak inicjatywy w służbie patrolowej i niechęć do patrolowania; stąd patrolują tylko silne oddziały, liczące do 100 bagnetów z jednym lub dwoma karabinami maszynowymi.

Reasumując powyższe dane, trzeba przyjść do wniosku, że oddziały, składające się z materiału poborowego, mogą występować jedynie masami, jako zaś jednostki bojowe żołnierze poborowi nie mogą stanowić i nie stanowią żadnej wartości.

2) Oddziały obcokrajowców, składające się z żywiołu dobrowolnie służącego, przedstawiają bez porównania już większą wartość, choćby dlatego tylko, że są przeważnie dobrze wykształconym materiałem żołnierskim. W skład ich wchodzą żołnierze obcych narodów, głównie jeńcy, dla których powrót do ojczyzny albo nie jest możliwy, albo nie wydaje się korzystnym. Są to 1udzie przeważnie komunistycznych przekonań, którzy wobec dobrych stosunków materialnych, oraz złotych gór, obiecanych im przez rząd sowietów, pozostali w tym zapowiedzianym raju. Z powodu obcej narodowości nie są oni zaliczani do uprzywilejowanej klasy komunistów; ani nawet nie są równouprawnieni z niemi.

Stosownie do charakterystycznych cech ich narodowości, ich wartość bojowa jest także rozmaitą, zawsze jednak wyższą od przeciętnego, poborowego żołnierza.

Szczególnie wysoką wartość bojową posiadają oddziały Łotyszów i Chińczyków, które w czasach, gdy oddziały ideowych komunistów nie były jeszcze sformowane, były używane w rodzaju gwardii na bezpośrednio zagrożonych odcinkach frontu. Oddziały te atakują często wytrwale i uporczywie, zwłaszcza, gdy za sobą czują następujące masy, jednakowoż charakteryzuje je również przeczulenie na uderzenia z flanki lub z tyłu. Oddziały Chińczyków odznaczały się szczególnym okrucieństwem.

Z wojsk, sformowanych z obcokrajowców, zasługiwały na szczególną uwagę, ze względu na swą pokaźną liczebność, wojska sowiecko-ukraińskie, łotewskie i litewskie. Pierwsze sformowane były w trzy dywizje strzelców, każda z pułkiem jazdy, drugie tworzyły dwie dywizje strzelców, nie różniące się organizacyjnie niczym od dywizji strzelców sowieckich.

W końcu 1919 roku dywizje strzelców ukraińskich zreorganizowano i dano im kolejną numerację dywizji sowieckich - rosyjskich. Oddziały litewskie tworzyły jedną dywizję, która również niczym nie różni się od innych dywizji strzelców czerwonej armii: W ostatnich czasach ilość oddziałów, złożonych z obcokrajowców, znacznie zmniejszyła się w Sowdepii. Na szczególną uwagę zasługują również oddziały czrezwyczajek. Są to oddziały o charakterze, żandarmeryjnym, składające się wyłącznie z Łotyszów i komunistów, a pełniące funkcje oddziałów karnych w stosunku do opornej ludności cywilnej, lub zbuntowanych oddziałów wojskowych. Specjalnością ich jest chwytanie dezerterów, urządzanie masowych rzezi i mordów. Są też one postrachem dla wszystkich mieszkańców Sowdepii.

3) Oddziały komunistów. Trzecia grupa piechoty bolszewickiej - to doborowe oddziały, składające się wyłącznie z komunistów. Wykształcone i wychowane w duchu czerwonej armii, przejęte ideą kosmopolityczno-bolszewicką, są one fundamentem armii sowieckiej. Oddziały te rekrutują się przeważnie z byłych żołnierzy starej armii carskiej. Stąd też ostrzelani, wyrobieni i doświadczeni w wojnie światowej, dokształceni zaś w specjalnych szkołach komunistycznych, stoją komuniści na wysokości dobrego bojowego żołnierza. Są oni też w stanie swym przykładem i wpływem porwać za sobą nawet masy obojętnych, przymusowo wcielonych żołnierzy. To też w organizacji armii bolszewickiej przewidziany jest przydział oddziałów komunistycznych do wszystkich pułków. Prócz tego w każdym oddziale wojskowym znajduje się przynajmniej kilku komunistów, zorganizowanych w "jaczejkę", którzy czuwają nad tym, aby nastrój danego oddziału nie spowodował niespodzianek dla rządu sowieckiego. Zadaniem więc komunistów jest działać na usposobienie mas żołnierskich, może na razie nie tyle w celu przekonania i nawrócenia ich dla idei bolszewickiej, jak wmawiania w nich, że żołnierz polski jest kontrrewolucjonistą i wrogiem każdego obywatela Rosji. Przyznać należy, że taktyka ta doprowadzała czasami do widocznych dodatnich rezultatów dla czerwonej armii.

4) Oddziały partyzantów. Przy każdym pułku może być sformowany oddział partyzancki z miejscowej ludności. Oddziały partyzanckie składają się więc ze zbałamuconych i rozagitowanych chłopów, przeważnie t. zw. komorników, zaciągających się dobrowolnie do wojska bolszewickiego. Partyzanci wstępują celem obrony urojonej swobody komunistycznej przed nienawistnym najazdem regularnych wojsk, nazywanych "białymi" dla odróżnienia od czerwonych band. Walczą oni, gdyż wmówiono w nich, że "biali" - to wojska panów, którzy chcą napowrót wprowadzić pańszczyznę i gnębić chłopów. Oddziały partyzanckie czyhają czasami nawet kilka dni, aby wyłapać i wymordować jakieś mniejsze nasze patrole. Bitwy otwartej, choćby byli liczebnie silniejsi, zasadniczo nie przyjmują. Odwagą nie odznaczają się, a zawziętością i okrucieństwem przewyższają wszystkie inne oddziały wojsk sowieckich. Wartości bojowej, jako oddziały, nie przedstawiają żadnej, gdyż przy najmniejszym nacisku rozbiegają się.

Rozproszeni łatwo znowu organizują się. Trudności w uzbrojeniu nie znajdują, gdyż na kresach wschodnich pełno jest wszędzie ukrytej broni i amunicji jeszcze z czasów wojny światowej. O umundurowanie partyzanci nie dbają zupełnie, owszem starają się być niejednolicie ubrani, aby po rozproszeniu rzucić karabin i móc z powodzeniem udawać poczciwego kmiotka lub uciekiniera. Oddziały partyzanckie występują przeważnie w strefach przyfrontowych i bywają używane, jako oddziały wywiadowcze przed ogólną linią obronną. Znaczenie ich polega głównie na tym, że uniemożliwiają regularne patrolowanie, a co za tym idzie, utrzymanie bezpośredniej łączności z nieprzyjacielem, czym zmuszają nas do wywiadów silnymi oddziałami w formie wypadów.

Na ogół można piechotę bolszewicką uważać bojowo za małowartościową. Piechur bolszewicki jest źle wyćwiczony, baony nieregularnie uzupełniane. Uzupełnienia składają się często z połapanych dezerterów, obniżających wartość moralną oddziałów, do których zostają wcieleni. Winę ponosi tu korpus dowódców (oficerski), nieodpowiedni pod względem moralnym i fachowym. Stany bojowe pułków są w rzeczywistości tak małe, że siła bojowa pułku bolszewickiego równa się zwykle sile bojowej naszego baonu.

Charakterystycznym jest zaprowiantowanie. Żołnierz pobiera prowiant w naturze i sam sporządza strawę. Z tego też powodu oddziały bolszewickie mieszczą się tylko po wsiach. Walki toczą się nie o linie taktycznej wartości, lecz od wsi do wsi. Ognia artylerii piechota bolszewicka nie znosi. Nawet wśród najlepszych oddziałów wytrzymałość i chęć do walki trwa najwyżej 2-3 dni, poczym zwykle następuje dezercja i demoralizacja.

Taktyczne użycie piechoty

W walce daje się u bolszewików zauważyć tendencja do grupowania piechoty w kilku większych masach. Najbliższym celem tych mas jest zalanie liczebną przewagą przeciwstawionych im naszych sił.

Bolszewicy zasadniczo o utrzymanie tej lub innej miejscowości nie dbają. Pod naciskiem przenoszą się dalej w tył i znowu czekają. Miejsca postoju zmieniają szybko. Jedne i te same oddziały przechodzą często ze wsi do wsi, tak, że czasami trudno zorientować się co do ich liczebności i rozkwaterowania. Spokój na froncie ośmiela ich, zbliżają się wtedy pod linię przeciwnika i próbują szczęścia. Częste wypady naszych oddziałów zmuszały bolszewików do trzymania się w znacznej odległości od linii naszego frontu i demoralizowały ich, równocześnie odbierając ochotę oraz inicjatywę do nowych zaczepnych prób.

Z doświadczeń dotychczasowej kampanii wynika, że przeciwnik nie dba zupełnie o to, czy front będzie na przykład 50 km. dalej, czy bliżej, linii zaś swego frontu nie strzeże wszędzie i bezwzględnie. Metoda ta ułatwia mu ogromnie koncentrację sił w tych miejscach, gdzie są mu one potrzebne. Odpowiednio do moralnej i bojowej wartości wielkiej masy piechoty - wytworzył się u bolszewików sposób prowadzenia walk.

Obojętność i ospałość pojedynczego żołnierza zmusiła kierownictwo wojsk sowieckich do używania go w masie, niezdolność zaś i niskie wyszkolenie, szczególniej niższych dowódców - do częstego stosowania najprostszych form ataku, t. j. ataku czysto frontowego.

W przeprowadzeniu więc większych działań bojowych ofensywnych posługuje się nieprzyjaciel stale taktyką gromadzenia większych swych sił tak piechoty, jak i artylerii, przy głównych węzłach komunikacyjnych, na które też uderza. Każde uderzenie poprzedza silniejsze, lub słabsze przygotowanie artyleryjskie, po którym następuje atak piechoty. Stosuje więc przeciwnik ogólną zasadę taktyczną, mającą na celu zachwianie i przerwanie frontu. Po osiągnięciu rezultatów w jednym lub w kilku w pobliżu siebie leżących węzłach komunikacyjnych, stara się następnie silnym naporem wzdłuż głównych osi komunikacyjnych rozerwać i rozbić siły przeciwnika. Oskrzydlenia w znaczeniu taktycznym, stosowane przez bolszewików, zazwyczaj nie udawały się, skutkiem nieudolności dowódców, oraz małej wartości bojowej oddziałów. Natomiast oskrzydlenia w znaczeniu operacyjnym, przeprowadzone przez większe siły piechoty i zwykle jazdy, najczęściej były udane. Jednak jakiekolwiek silniejsze nasze przeciwuderzenie, skierowane na tyły lub boki oskrzydlającego przeciwnika, powodowało zatrzymanie całej jego akcji i wkrótce odwrót w popłochu. W akcjach, mających na celu zachwianie i przerwanie frontu, tempo ataków było bardzo wolne i ostrożne.

Walkę prowadzą bolszewicy głównie ogniem karabinów i karabinów maszynowych. Do walki wręcz przechodzi nieprzyjaciel bardzo rzadko. Ręcznych granatów posiada mało. Do ataku piechota nieprzyjacielska rozwija się w tyralierkę dość gęstą, złożoną z 3-5 linii. Linie te, spotkane celnym ogniem karabinowym, padają i nieraz pozostają bez ruchu na ziemi nawet całymi godzinami. Co do kierownictwa większych akcji ofensywnych, można na ogół zaznaczyć, że plany do akcji są przez wyższe dowództwa dość dobrze obmyślane i układane. Są one prawie zawsze oparte na operacjach wzdłuż głównych arterii komunikacyjnych, jako linii dyrekcyjnych. Przeprowadzenie jednak akcji zwykle zawodzi z powodu nieudolności niższych dowództw, które do wydanych rozkazów zupełnie się nie dostosowują; czy to z braku zmysłu taktycznego i nieudolności, .czy też z powodu warunków, od nich niezależnych, wynikających z wartości bojowej oddziałów, którymi dowodzą. Fakt ten uwidocznia się przede wszystkim we współdziałaniu poszczególnych kolumn. Plan operacji, mający np. jako główny cel równoczesne uderzenie rozmaitych kolumn i zejście się ich w pewnym punkcie, ulega zupełnemu niepowodzeniu z powodu nieodpowiedniego i nieudolnego prowadzenia tych kolumn. Temu zawdzięczamy np., że Wilno z końcem kwietnia 1919 r. zostało przez nas utrzymane, że pierwsza czerwcowa bolszewicka ofensywa na północy w 1920 r. została udaremniona, że wreszcie - mimo olbrzymiego naporu hord bolszewickich, które przewyższały nasze siły - druga czerwcowa generalna ofensywa na północy i na południu nie wytrąciła; inicjatywy działania z naszych rąk.

Czerwcowa generalna ofensywa bolszewicka była, można powiedzieć, jedynym momentem, w którym na jakiś czas zabłysnął z powodzeniem taktyczny zmysł dowództwa bolszewickiego na polu ofensywnym. W defensywie okazało kierownictwo bolszewickie, na wzór dawnego carskiego, daleko idąca ogólną orientację, zdolność przesuwania rezerw, uchylania się od głównych uderzeń i wycofywania oddziałów przed gruntownym tychże oskrzydleniem. Niejednokrotnie zdołały dowództwa wojsk sowieckich w ten sposób jedynie uratować swe oddziały od zniszczenia i wybrnąć z bardzo niekorzystnych dla siebie sytuacji.

Na ogół żołnierz bolszewicki czuje się o wiele pewniejszym w walce defensywnej, jak w ofensywie, i na pozycjach swych nieraz zaciekle broni się. Do kontrataków przechodzi bardzo niechętnie i z reguły tylko po wprowadzeniu nowych sił. W ostatnich czasach dało się zauważyć przejęcie od nas w walce defensywnej taktyki wypadów.

Reasumując powyższe dane, powiedzieć można, że system prowadzenia przez nieprzyjaciela walki tak ofensywnej, jak i defensywnej jest mało urozmaicony. Manewr na szerszą skalę stosują rzadko, a o ile go zastosują - przeważnie się nie udaje.

Podczas zimowej kampanii, po zamarznięciu rzek, obsadę frontu bolszewicy zasadniczo zmieniają. Wycofują się mianowicie na 10-30 km. w tył. Pojedyncze punkty oporu, jeśli obsadzenie jakiejś wsi tak u nich nazwać można, zajmują najmniej w sile 1 kompanii; czasami nawet całe baony rozmieszczone są w jednej i tej samej wsi. Pułki grupują się silnie koło swojej artylerii. Przerwy między tymi zgrupowaniami są częstokroć bardzo duże. Swoje przedpole i przerwy te patrolują przy pomocy patroli w sile 60-100 bagnetów; zawsze prawie z 1-2 K. M.

W działaniach ofensywnych masują swe siły w jakimś punkcie; zwykle dość dobrze taktycznie obranym, przez co osłabiają jednak inne części swego frontu.

Zasadniczo brak im jednolitości w działaniu, zjednoczenia wysiłków i wzajemnego współdziałania jednostek bojowych. Z tego też powodu w przeprowadzanych działaniach ofensywnych nie umieją zwykle utrzymać osiągniętych korzyści, nie mówiąc już wcale o ich rozszerzeniu.

Marsze

Przerzucanie większych mas wojska przeprowadzają bolszewicy zazwyczaj koleją.

Jednak - ze względu na zły stan kolejnictwa - zdarzały się wypadki, że całe dywizje, przerzucone z jednego frontu na drugi, odbywały marsze pieszo. Na ogół piechota bolszewicka odbywa marsze wytrwale, szczególną zaś szybkością odznaczają się marsze odwrotowe.

Marsze bojowe wykonywane są zawsze w nieładzie, przy czym często całe oddziały, korzystając z pierwszej okazji, rozsypują się po lasach okolicznych i dezerterują. W ogóle marsze odbywa piechota bolszewicka bez najmniejszego planu. Rozłożenie dłuższych marszów na pewne strefy jest chaotyczne i nierównomierne. Z powodu tej niejednostajności piechur bolszewicki w normalnych warunkach nie odbywa dłuższych marszów dziennych niż 10 do 15 kilometrów. Natomiast szybkość, z jaką piechur bolszewicki odbywa marsze odwrotowe, da się wytłumaczyć jedynie gwałtowną chęcią oderwania się od nieprzyjaciela i żądzą jak najszybszego oddalenia się w bezpieczne miejsce.

Na pozycji, przy wykonywaniu wypadów i mniejszych akcji, zasadą u bolszewików jest podwożenie oddziałów na miejsce przeznaczenia podwodami.

Walka ogniowa i walka wręcz

W piechocie bolszewickiej nauka strzelania pozostaje w największym zaniedbaniu. Strzelają na chybił-trafił, czego dowodem są minimalne nasze straty nieraz po parogodzinnej walce ogniowej. Po części przyczynia się do tego może również brak amunicji i niejednostajne karabiny, kompletnie w dodatku zanieczyszczone.

Dyscypliny ogniowej zupełnie brak. Bez zrozumienia sytuacji rozpoczyna żołnierz bolszewicki ogień bezcelowy i bez skutku na największe odległości. Wyjątki stanowią K. M., których obsługa składa się przeważnie ze starego żołnierza byłej armii carskiej, lub też z obcokrajowców, najczęściej Niemców i Węgrów. Działalność K. M. odznacza się z tego powodu daleko większą stosunkową skutecznością, niż zwyczajnego ognia karabinowego. Cała walka ogniowa polega u bolszewików na bezładnej i nerwowej strzelaninie. Zużycie amunicji w stosunku do posiadanych przez nich zapasów bywa olbrzymie; świadczą o tym pozostawione w zdobytych okopach łuski. Ładunków bolszewicy nie szanują, porzucając w odwrocie całe torby z nabojami, a nieraz też i karabiny.

Charakterystyczną cechą prowadzenia przez czerwoną, piechotę walki ogniowej - jest masowe zasypywanie przeciwnika kulami, skierowanymi przeważnie w górę - bo w pośpiechu, chcąc nieprzyjacielowi zadać jak najwięcej strat, strzelają szybko, zapominając zupełnie o celowaniu. Najczęściej bywa, że po wystrzelaniu wszystkich naboi uciekają. O rozłożeniu i celowym prowadzeniu ognia niema u bolszewików mowy.

Żołnierz bolszewicki walki na białą broń w zasadzie unika. Wyjątek stanowią oddziały komunistów i niektóre oddziały obcokrajowców. Ale i one przyjmują walkę na bagnety niechętnie, zwykle tylko wtedy, gdy wiedzą, że są otoczone i innego wyjścia z sytuacji nie maję. W takich warunkach stawiają nawet dość zacięty opór. O ile dawniej, dzięki dobremu wyszkoleniu, wojska rosyjskie miały dużo skłonności do ataku na bagnety, o tyle obecnie bolszewicy zdradzają niepowstrzymaną chęć do ucieczki, gdy są przez nas na bagnety atakowani. Przyczyną tego, poza brakiem odpowiedniego wyszkolenia, jest duży brak bagnetów u bolszewików. W ciągu całej obecnej kampanii spotkać się można było jedynie z kilkoma wypadkami ataków lub kontrataków bolszewickich na bagnety. Robiły je oddziały obcokrajowe, zwłaszcza Chińczycy, i te czerwone oddziały, które po raz pierwszy spotkały się z wojskiem polskim. Charakterystycznym jest to, że oddziały te nie próbowały już nigdy ataku na broń białą, zmuszane zaś przez dowódców, buntowały się i rozpraszały. Piechota bolszewicka przyjmuje tylko wtedy walkę wręcz, gdy wie, że nie będzie pardonu i otoczona jest ze wszystkich stron.


Źródło:
"Bellona" 1921 z. 2, s. 108-115.

Powrót do wykazu chronologicznego