Rada Komisarzy Ludowych zarówno w swoim radio, jak i w swoim komunikacie wyraźnie wskazywała na to, że Republika Rad uznaje suwerenność i niepodległość Polski zdaje mi się, że nie ma żadnych podstaw, aby mówić, iż w jakimkolwiek stopniu dalsza polityka Rosji Sowieckiej odchyliła się od tej zasadniczej linii politycznej. Jeżeli po oświadczeniu rządu sowieckiego, że jego wojska nie przekroczą linii Borysowa, Berezyny itd., wojska te przekroczyły tę linię, to stało się to dlatego, że nie bacząc na wszystkie oświadczenia ze strony rządu rosyjskiego i ukraińskiego, Rzeczpospolita Polska przeszła do ofensywy. W odpowiedzi na tę ofensywę i napad na Ukrainę komisarz ludowy do spraw zagranicznych Cziczerin posłał na imię ministra spraw zagranicznych Patka odpowiednie wyjaśnienie, gdzie wyraźnie jest powiedziane: Z żalem musimy skonstatować, że rząd polski nie tylko nie zdecydował się na rozpoczęcie przedłożonych przez nas rokowań pokojowych, ale wbrew temu, czego mieliśmy prawo oczekiwać, rozpoczął rozległą ofensywę wojskową przeciw terytorium ukraińskiemu, zagrażając tymi nowymi zaborczymi krokami niepodległej Republice Ukraińskiej. Rządy sprzymierzone rosyjski i ukraiński zmuszone były wobec tych kroków zaczepnych bronić terytorium ukraińskiego przed niczym nie usprawiedliwionym napadem i wobec tego pozbawione są możności utrzymywania na froncie ukraińskim linii wytkniętej w oświadczeniu z dn. 30 stycznia z racji motywów strategicznych, wynikających z konieczności obrony. Rząd sowiecki podkreśla, do jakiego stopnia kontynuowanie stanu wojny jest szkodliwym dla interesów obu narodów.
Jasnym jest, że przekroczyliśmy powyższą linię z inicjatywy Rzeczypospolitej Polskiej. Przekroczyliśmy ją broniąc się i winni byliśmy zrobić wszystko, aby uchronić Republiki Sowieckie od napaści z zewnątrz.
W żadnym razie nie można porównać polityki stosowanej przez Rosyjską Republikę Sowiecką w stosunku do Rzeczypospolitej Polskiej z polityką Piotra Wielkiego i Katarzyny II. Za czasów Piotra i w ogóle caratu b. cesarstwo rosyjskie robiło wszystko, aby ujarzmić Polskę. Piotr utrzymywał w Polsce swoje wojska, bezpośrednio mieszał się do spraw sejmowych i bezpośrednio przeprowadzał wolę swoją w państwie polskim. Rosyjska Republika Sowiecka i Ukraińska Republika wyrzekają się bezwzględnie podobnych metod i jako sowieckie republiki pracy w zasadzie nie mogą prowadzić takiej polityki. Napomknienia o analogii polityki naszej i polityki Piotra Wielkiego określić można przez użyte już raz przez polską delegację słowa "insynuacje". Z drugiej strony linia Curzona jest dla nas w ogólnych zarysach linią etnograficzną. Wychodzimy z tego założenia, że wszystkie narody mają prawo samostanowienia w granicach etnograficznych. Tak zwanej linii Curzona i w ogóle etnograficznej przeciwstawia się tu "prawa historyczne", związane z grabieżczą polityką Polski 15 i 16 wieku. Znów tu wysuwa się myśl, że Republiki Białoruska, Litewska i inne winny rozstrzygnąć o swym losie pod naciskiem strony trzeciej. Wydaje mi się, że nie można tak stawiać sprawy wobec tego, że te cztery republiki: Ukraina, Białoruś, Litwa i Łotwa (Latgalia stanowi jej część) już rozstrzygnęły o swym losie i że nie ma najmniejszych podstaw do ponownego wysuwania tej sprawy.
Nie można, wskazując na pracę Tymczasowego Komitetu Rewolucyjnego Polski, mówić o polityce wtrącania się Rosyjskiej Socjalistycznej Federacyjnej Republiki Rad do spraw Rzeczypospolitej Polskiej. Tymczasowy Komitet Rewolucyjny powstał na terytorium Polski z woli mas pracujących, które żyły w otoczeniu, gdzie nie było już organów rządu Rzeczypospolitej Polskiej.
Nie jest również ingerencją, według naszego przekonania, żądanie zwrotu majątku ewakuowanego lub zrabowanego ludności miejscowej przez wojska polskie. Nie żądamy żadnej kontrybucji dla Rosji ani dla Ukraińskiej Republiki Rad, ale mówimy, że ludność pracująca ucierpiała od działań wojennych i wobec tego straty jej powinny być wynagrodzone.
Co się tyczy gwarancji wojskowych, dotyczących ograniczenia armii, demobilizacji przemysłu Rzeczypospolitej Polskiej, winniśmy oświadczyć, co następuje: Jesteśmy zdania, co dla nikogo z nas nie jest tajemnicą, że front polski i front krymski łączą się w jednych rękach - w pierwszym rzędzie w rękach Francji. W Paryżu znajduje się centrum polityczne i faktycznie wojenne, kierujące zjednoczonym frontem antyrosyjskim, część którego, a mianowicie front polski, jest tylko lewym jego skrzydłem. Wychodzimy z tego założenia i mówimy, że armia nasza niezbędna jest nam nie tylko dlatego, aby unieszkodliwić napad tego lewego skrzydła. Winniśmy armię tę rzucić przeciw prawemu skrzydłu wysuniętych przeciw nam wojsk, pragnących ujarzmić Republiki Sowieckie Rosyjską i Ukraińską, i narzucić nam swoją wolę, obcą ludom pracującym republik sowieckich. I zanim Rzeczpospolita Polska nie dowiedzie nam, że działa jako suwerenna, niezależna Rzeczpospolita, nie możemy porzucić naszego punktu widzenia.
Powrót
do wykazu chronologicznego