Wysunięty jeszcze 14 [sierpnia] przez delegację radziecką kategoryczny warunek zawarcia układu sprowadza się do tego, aby w wypadku agresji przeciwko Polsce i Rumunii siły zbrojne ZSRR mogły wejść:
Sowiety warunki te motywują:
Mówiąc krócej - sądząc po wrażeniu, jakie odniósł generał Doumenc - wykazują oni twarde zdecydowanie niepozostawania na uboczu, lecz na odwrót, wzięcia na siebie wszystkich obowiązków.
Z drugiej strony, aby osłabić obawy Polaków - których należy się spodziewać - delegaci sowieccy bardzo ściśle ograniczają strefy wkroczenia [wojsk sowieckich] i określają je wyłącznie na podstawie przesłanek natury strategicznej.
Wynika stąd, że rokowania moskiewskie mogą - jak widać - trwać tylko w tym wypadku, jeżeli zostanie osiągnięte porozumienie co do warunków bezpośredniego współdziałania, które wysunęli Sowieci i które mogą zostać podjęte tylko za zgodą Polaków.
Jednakże ci ostatni, mimo wysiłków ambasadora francuskiego w Warszawie i naszego attaché wojskowego, uparcie odmawiają wyrażenia zgody na wkroczenie wojsk sowieckich na ich terytorium. Pan Beck i szef Sztabu Głównego gen. Stachiewicz wykazali w tym względzie nieustępliwą postawę, godząc się tylko na to, aby nasza misja wojskowa mogła - dla zapobieżenia zerwaniu rozmów - tak manewrować, jak gdyby stronie polskiej nie przedstawiono żadnych problemów.
Czy tego rodzaju ustępstwo miałoby być jedynym, jakie da się uzyskać od Polaków, czy też należy dopatrywać się w tym [stanowisku] milczącego wezwania do tego, aby wywrzeć na nich presję?
Poparcie sowieckie dla sprawy utworzenia frontu wschodniego jest koniecznością, a zerwanie rozmów moskiewskich mogłoby tylko popchnąć Hitlera do przyspieszenia biegu wydarzeń.
Tłum. z ros. E. Kozłowski
Powrót do wykazu
chronologicznego