[Żródła do historii Polski XIX-XX w.]


1933 maj 2, Berlin

Memorandum ministra K. Neuratha

w sprawie rozmowy posła Alfreda Wysockiego z Adolfem Hitlerem o kwestii gdańskiej i stosunków polsko-niemieckich

Dzisiaj rano przyjął kanclerz Rzeszy w mojej obecności posła polskiego, który z instrukcji swego rządu zwrócił uwagę na zaniepokojenie powstałe w Polsce zwłaszcza w wyniku postępowania Partii Narodowo-Socjalistycznej w Gdańsku. Poseł oświadczył, że od czasów przejęcia władzy w Niemczech przez Partię Narodowo-Socjalistyczną szerzy się w Polsce rosnący niepokój, który przybiera do pewnego stopnia alarmujące rozmiary. Podkreślił on prawo Polski do wolnego dostępu do morza, z czego już żaden rząd polski nie będzie mógł zrezygnować. Polska będzie więc podtrzymywać swoje uprawnienia w Gdańsku, polecono mu więc, aby uzyskał od kanclerza Rzeszy zapewnienie, że Niemcy nie zamierzają zmieniać niczego w obecnym położeniu w Gdańsku.

Kanclerz odpowiedział p. Wysockiemu, że musi przede wszystkim zaprzeczyć temu, jakoby Polska posiadała jakiekolwiek specjalne prawa w Gdańsku. Jeśli w Polsce istniał niepokój, to o wiele większe powody do takiego niepokoju mają Niemcy, które czują się stale zagrożone wydarzeniami na Górnym Śląsku, koncentracją wojsk na granicy i obsadzeniem Westerplatte w Gdańsku. Granicę między Polską a Niemcami nakreślono na skutek krótkowzroczności, braku zrozumienia i złej woli mężów stanu w taki sposób, że praktycznie uniemożliwiona pokojowe współistnienie obydwu narodów na okres trwania tej linii granicznej. On sam - stwierdził kanclerz - jest nacjonalistą, i to nacjonalistą tak gorącym, że nigdy nie zgodzi się na przyłączenie przemocą obcych narodowości do Niemiec i nie będzie rabował im języka czy zwyczajów. Szanuje on wszystkie narodowości i traktuje Polskę jako istniejącą rzeczywistość. Żąda jednak, aby i Polska traktowała Niemcy, jako rzeczywistość. Gdyby w okresie zawierania traktatu wersalskiego umysły nie uległy zupełnemu zaćmieniu, to Polska nigdy nie zgodziłaby się na utworzenie korytarza przez terytoria niemieckie, ponieważ było jasne, że musi to zrodzić trwałe napięcie pomiędzy Niemcami a Polską. Byłoby zaprawdę o wiele rozsądniej, gdyby po drugiej stronie Prus Wschodnich szukano dostępu do morza, co poseł określił jako niezbywalne prawo Polaków. Gdyby się tak stało, to pomiędzy Niemcami a Polską istniałyby już od dawna dobre stosunki i istniałaby również możliwość gospodarczego porozumienia. Jako kanclerz Rzeszy oczekuje tylko tego, by mężowie stanu obu krajów zbadali i załatwili bez namiętności zagadnienia istniejące między Niemcami a Polską. Jest przekonany, że znajdzie się wówczas droga wyjścia z nie dającej się utrzymać obecnej sytuacji. Niemcy pragną pokoju. Dalekie od ich myśli jest przywłaszczanie przemocą polskiego terytorium. Niemcy rezerwują sobie jednak prawo skorzystania z uprawnień traktatowych w czasie i w sposób, jaki uznają za stosowny. Na prośbę posła polskiego kanclerz Rzeszy oświadczył, że zgadza się na wydanie komunikatu o przyjęciu posła i rozmowie z nim; tekst zostaje załączony.

Poseł polski zapytał, czy może poinformować swój rząd o tym komunikacie.

Dziś wieczór powiedziałem p. Wysockiemu z własnej inicjatywy że nie mogę wyrazić zgody na jednostronne opublikowanie komunikatu. Muszę zażądać, aby jutro wezwał p. Beck do siebie posła von Moltke i aby wydano następnie w Warszawie na podstawie przeprowadzonej rozmowy analogiczny komunikat. P. Wysocki obiecał przekazać tę prośbę natychmiast do Warszawy i dać mi jutro odpowiedź. Zaproponowałem, aby zacząć komunikat polski słowami: "Po przyjęciu w dniu wczorajszym posła polskiego przez kanclerza Rzeszy Niemieckiej polski minister spraw zagranicznych zaprosił do siebie posła niemieckiego, von Moltke".

Dalszy ciąg komunikatu powinien odpowiadać tekstowi komunikatu niemieckiego.

v. N.


Źródło:
K. Lapter, Pakt Piłsudski-Hitler. Polsko-niemiecka deklaracja o niestosowaniu przemocy z 26 stycznia 1934 roku, Warszawa 1962, s. 267-268.

Powrót do wykazu chronologicznego